Moda second hand – czas na made in Poland

20 kwietnia 2013
Autor:

W okresie ostatnich kilkunastu lat rynek odzieży używanej w Polsce przechodził wiele zmian. W obszarze samych sklepów – mamy nowe aranżacje i wizualizacje, dostosowanie do realiów sklepowych ekspozycji, odmłodzenie personelu, likwidacja specyficznego zapachu czy coraz lepsze lokalizacje. Co najważniejsze, zmieniał się też asortyment.

Na początku lat dziewięćdziesiątych królował w Polsce towar pochodzący zza zachodniej granicy, od naszego niemieckiego sąsiada. Przepisy sanitarne wymagały odpowiednich zabiegów dezynfekujących, co skutkowało charakterystycznym zapachem spowijającym sklepy z odzieżą używaną. Hitem tamtych lat były firany, ręczniki, pościele, serwetki, mały sprzęt AGD i wszystko co tylko w domu mogło się przydać. Faktem jest, że ów asortyment był bardzo dobrej jakości i do dzisiaj w niektórych sklepach można jeszcze nabyć taką „domówkę”. Odzież niemiecka w tamtych czasach to w przeważającej części styl seniorski, podążający daleko w tyle za bieżącymi trendami w modzie. Klient jednak był tak wyposzczony latami komunistycznego niedostatku, że w zasadzie było mu wszystko jedno i sprzedawało się po prostu alles zusammen.

W kolejnych latach, aż do końcówki pierwszej dekady XXI wieku, w polskich second handach królował towar z krajów Europy zachodniej. Prym wiodła odzież z Holandii, gdzie w końcu pojawiły się ubrania modne i na czasie. Do tego pierwszy raz polski klient miał szansę znaleźć w lumpeksie markowe ubrania z górnej półki, które nie były strojami sportowymi. Do kraju tulipanów i wiatraków dołączyła też Belgia z Luksemburgiem, Francja i Włochy. To z tych krajów docierały do Polski największe dostawy towaru. Wraz z poprawą jakości sprowadzanej odzieży rosła też w Polsce rzesza klientów sklepów z odzieżą używaną. Klientami przestali być jedynie ludzie ubożsi, a zaczęli odwiedzać je poszukiwacze skarbów i łowcy okazji. Dzisiaj nazwalibyśmy ich szafiarkami lub fashionistami. Sklepy powstawały w niewyobrażalnym tempie osiągając pod koniec dekady liczbę ponad dwudziestu tysięcy.

Tak energiczny rozwój branży spowodował, że małe możliwości przerobowe krajów Beneluxu nie były w stanie zaspokoić potrzeb polskiego rynku. Rynek nie lubi próżni i bardzo szybko okazało się, że olbrzymi potencjał tkwi na Wyspach Brytyjskich. To był przełom dla całej branży. Okazało się, że moda królująca na ulicach Anglii, Irlandii czy Szkocji jest dla klienta z Polski niesamowicie atrakcyjna. Przede wszystkim ze względu na kolorystykę i fantazyjne kroje. W drugim obiegu zagościły w Polsce nieznane do tej pory marki odzieżowe wielkich sieci, ale także ubrania ekskluzywnych projektantów. Eleganckie sukienki, modne buty, kolorowe bluzki zachwyciły klientki second handów. Sezonowe wyprzedaże w brytyjskich sklepach sięgające nawet 90% wartości spowodowały, że do Polski napływały niespotykane do tej pory ilości ubrań zupełnie nowych, bardzo często z oryginalnymi metkami.

Na dzisiaj ilość sklepów działających w branży second hand w Polsce sięga 30 tys. Ogólnoświatowy kryzys gospodarczy spowodował spowolnienie konsumpcyjne w krajach zachodnich, które zaopatrują w odzież z drugiej ręki nasz rynek. Ten również ewoluuje w kierunku wielkich sieci lumpeksowych, które już dzisiaj liczą po kilkadziesiąt sklepów skupionych pod jednym szyldem. To wszystko spowodowało, że ilość i jakość odzieży sprowadzana z Anglii przestaje być atrakcyjna i wystarczająca. To z kolei wymusiło poszukiwania w kierunku nowego źródła zaopatrzenia. I tutaj niespodzianka. Z pomocą przyszli nasi rodacy, którzy coraz częściej i chętniej oddają swoje nadwyżki z szaf. Jak grzyby po deszczu pojawiają się na ulicach osiedli i miast kontenery na odzież używaną. Ich zawartość sortowana w Polsce coraz śmielej gości na wieszakach second handów. Każdy bywalec takich sklepów z pewnością zauważył już, że w ciągu ostatniego roku rodzime marki odzieżowe, obecne dotychczas w galeriach handlowych, bardzo licznie są już reprezentowane na wieszakach ciucholandów. Czy to nowy trend, który zawita w Polsce na dłużej ? Czy stały bywalec sklepów z odzieżą używaną zaakceptuje taką zmianę ? A może powstaną nowe sklepy wyspecjalizowane w sprzedaży polskiej odzieży używanej ? Pewnie najbliższe dwa lata dadzą odpowiedzi na te pytania, ale z pewnością do świata second hand wielkimi krokami wchodzi moda made in Poland. Dla mnie osobiście to ciekawy eksperyment, którego rozwój i kierunek będę śledził z zainteresowaniem.


Kod HTML artykułu - ułatwia przedruk artykułu na Twojej stronie www:

Dodaj komentarz